Artykuły

Strona główna » Artykuły » Rok 2013

« poprzednie |     Rok 2013     | następne »

 

Człowieku! Rozbuduj tą stronę!

Usłyszałeś coś ciekawego? Interesujesz się astronomią? Napisz artykuł!
Zapytaj opiekuna SKA "Mroczek" - p. Roberta Sołowieja, bądź administratora strony - Karola Kołodziejaka, na jaki temat napisać artykuł, następnie napisz go w języku HTML, podpisz się w treści i wyślij na adres kari12@o2.pl. Anonimów i plików w formacie innym niż HTML nie publikujemy. Dziękujemy!

Zobacz przykładowy kod

Lem startuje w czwartek

Dodano 20 listopada 2013 roku

Lem wystartuje na rosyjskiej rakiecie Dniepr z bazy wojskowej Jasny na południowym Uralu w czwartek o godz. 8.10 naszego czasu.

Jak podkreśla inż. Tomasz Zawistowski z Centrum Badań Kosmicznych PAN (CBK PAN), start satelity Lem powinien odbyć się o czasie, "ale nigdy nie ma do końca pewności". - Warunki pogodowe mogą spowodować jakieś opóźnienie - wyjaśnia.

Lem wystartuje na rosyjskiej rakiecie Dniepr wraz z kilkunastoma innymi satelitami. Jak tłumaczy Zawistowski, Dniepr to rakieta "z odzysku". - Była rakietą wojskową, a teraz zamiast głowicy nuklearnej montuje się na niej inne ładunki. W tym wypadku będą to satelity komunikacyjne i naukowe. Lem opuści rakietę jako jeden z ostatnich obiektów - mówi.

W bazie Jasny, z której wystartuje rakieta Dniepr z Lemem na pokładzie, znajdują się wyrzutnie wojskowych pocisków balistycznych. Z tego względu istnieją bardzo ograniczone możliwości bezpośredniego śledzenia startu rakiety.

Nawiązanie kontaktu z Lemem będzie możliwe dopiero kilka godzin po starcie rakiety, gdy rozpocznie on już pracę na orbicie. Łączność z satelitą będzie realizowana poprzez stację kontroli lotów znajdującą się w Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika PAN (CAMK) w Warszawie. Stąd będą wysyłane komendy do satelity i tutaj też będą odbierane dane operacyjne i naukowe misji.

Lem waży niecałe 7 kg i ma kształt kostki o boku wynoszącym ok. 20 cm. Dotychczas tak małe urządzenia wykorzystywano jako obiekty amatorskie i edukacyjne. Lem jako pierwszy będzie miał swoje poważne zadanie naukowe. Umieszczony na orbicie - na wysokości 800 km, przez kilka lat będzie prowadził precyzyjne pomiary 286 najjaśniejszych gwiazd na niebie.

Na 29 grudnia zaplanowano start rakiety Long March 4B, która ma wynieść w kosmos drugiego polskiego satelitę naukowego - Heweliusza. Start odbędzie się z terytorium Chin.

Lem i Heweliusz

Lem i Heweliusz to tzw. nanosatelity, czyli obiekty o bardzo małych rozmiarach. Zbudowane je w ramach międzynarodowego programu BRIght Target Explorer Constellation - BRITE. Pracowali nad nimi specjaliści z Centrum Badań Kosmicznych PAN i Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika PAN. W programie BRITE uczestniczą też dwa satelity austriackie i dwa kanadyjskie.

Powierzchnię każdego z satelitów pokrywają panele słoneczne. Zainstalowane na nich teleskopy, przypominające aparaty fotograficzne, będą robiły zdjęcia gwiazd. Trzy z sześciu satelitów zrobią zdjęcia w czerwieni, a trzy w kolorze niebieskim. Takie pary czerwona-niebieska na jakiś czas będą ustawiane na konkretną gwiazdę i zmierzą, jak jasno świeci dany obiekt. Zebrane dane będą przekazywały do stacji naziemnych m.in. w Warszawie, Kanadzie i Austrii.

[..]

Dotychczas Polacy wystrzelili w kosmos kilkadziesiąt różnych instrumentów, z których kilka do dziś pracuje na orbitach - Ziemi oraz Marsa albo leci ku kometom. Polscy naukowcy nie mieli jednak dotąd własnego satelity. W lutym 2012 roku w kosmosie znalazł się wprawdzie studencki satelita PW-Sat, ale był to obiekt edukacyjny, zbudowany na Politechnice Warszawskiej.

Źródło

polskieradio.pl


Szpiegowskie teleskopy dla NASA

Dodano 7 września 2013 roku

W czerwcu 2012 roku NASA ujawniła, że dostała nietypowy prezent - dwa teleskopy, każdy o średnicy zwierciadeł 2,4 metra i światłosile f/8, warte, jak się szacuje - około 250 milionów dolarów. Hojnym darczyńcą okazała się agencja wywiadowcza National Reconnaisance Office (NRO), a same teleskopy miały być kiedyś wykorzystane jako satelity szpiegowskie, jednak nigdy nie doczekały się wystrzelenia na orbitę. NRO chciało przekazać instrumenty już w 2011 roku, ale oierwsze oficjalne porozumienia podpisano pół roku później - gdy NASA wstępnie zdecydowała, że instrumenty da się wykorzystać naukowo.

W listopadzie 2012 roku Agencja kosmiczna zaprosiła naukowców z całego świata do składania propozycji wykorzystania teleskopów wstępnie nazwanych NRO-1 i NRO-2. Najlepsze projekty ich pomysłodawcy zaprezentowali na konferencji, która odbyłą się na początku lutego 2013 roku.

Wśród pomysłów były takie, jak możlwość obserwacji termosfery Ziemi, wykrywania planet pozasłonecznych lub innych innych słabych obiektów niebieskich - zarówno w paśmie widzialnym, jak i ultrafioletowym, wysłanie jednego teleskopu na orbitę Marsa. Sugestie naukowców dotyczą nie tylko ich przeznaczenia, lecz także ich uzbrojenia w odpowiednie oprzyrządowanie - NASA dostała właściwie dwa nagie systemy optyczne.

Teleskopy mają zwierciadła o rozmiarach takich jak lustro teleskopu Hubble'a, ale mniejszą ogniskową i większe pole widzenia. Poza opisem technicznym wiemy niewiele - NRO nie chciało nawet ujawnić nazwę programu, na którego potrzeby były przeznaczone. Wiemy jednak, że teleskopy powstały pod konieć lat 90. XX wieku i początku XXI w. Rodzi się więc pytanie: skoro agencja wywiadowcza pozbywa się sprzętu takiej klasy, zbudowanego przed laty, to jaką techniką dysponuje teraz i co jeszcze może znajdować się w jej magazynach?

Źródło:


Zjawiska astronomiczne w marcu i kwietniu 2013 roku

Dodano 12 marca 2013 roku

Na przełomie marca i kwietnia maksimum swojego blasku osiągnie kometa Lemmon (C/2012 F6), którą obserwatorzy z półkuli południowej będą mogli obserwować gołym okiem. taką informację podał serwis NASA o nazwie SpaceWeather.com. 

Rok 2013 będzie rokiem bardzo jasnych komet. Po zapowiadających się świetnie kometach C/2011 L4 (PanSTARRS) i C/2012 S1 (ISON), do grona komet widocznych gołym okiem dołączy jeszcze jedna kometa C/2012 F6 (Lemmon). 

Obiekt ten został odkryty 23 marca 2012 roku przez przegląd nieba realizowany na Mount Lemmon w Arizonie. Po wykonaniu wstępnych obliczeń okazało się, że Lemmon (C/2012 F6) porusza się po eliptycznej orbicie o okresie obiegu wynoszącym aż 11 tysięcy lat. Przez peryhelium (najbliżej Słońca) kometa przejdzie 9 marca 2013 roku.

W momencie odkrycia jej blask wynosił około 20 magnitudo, obecnie sięga już 7 wielkości gwiazdowych i kometa jest ładnym obiektem lornetkowym widocznym z południowej półkuli. 

Największą atrakcją kometa będzie właśnie dla mieszkańców antypodów. W maksimum blasku, które osiągnie pod sam koniec marca, będzie miała jasność około 3 magnitudo, a więc powinna być bez problemów widoczna gołym okiem. 

Dla obserwatorów w Polsce Lemmon (C/2012 F6) stanie się dostępna dopiero w maju, kiedy jej blask spadnie do około 5-6 magnitudo. Będzie wówczas bez problemów widoczna przez niewielkie lornetki.

Jak dokładnie zachowa się jasność komety, tego naukowcy jeszcze nie wiedzą. Przez najbliższy miesiąc jej blask powinien rosnąć zgodnie z efemerydami i obserwatorzy z południowej półkuli mają bardzo duże szanse na obiekt dostrzegalny gołym okiem. Znacznie trudniej przewidywać to, co będzie działo się po przejściu przez peryhelium, gdy rozgrzana kometa będzie oddalać się już od Słońca.

Jej blask może wtedy odbiegać od tego, co mówią obecne efemerydy. Na naszym niebie może więc ona być znacznie słabsza, ale także jaśniejsza niż przewidywania.

 

Magdalena Janowska


Bolid eksplodował nad Rosją

Dodano 5 marca 2013 roku, edytowano 9 marca 2013 roku

Szyby po eksplozji meteorytu

Pomieszczenia od środka

Fabryka cynku po upadku meteorytu

Zniszczenia w Czelabińsku.

Od góry: Szyby po eksplozji meteorytu, Pomieszcze-

nia od środka, Fabryka cynku po upadku meteorytu.

Źródło: geekweek.pl

Do niecodziennego zjawiska doszło 15 lutego 2013 r. o poranku na Uralu. O godzinie 9:26 czasu lokalnego[1], o wschodzie słońca, na niebie pojawił się bolid pozostawiający za sobą smugę.

Chwilę później na wysokości około 55 kilometrów obiekt zaczął wybuchać. Łącznie zaobserwowano 9 eksplozji. Za każdym razem blask był oślepiający, a huk ogłuszający do tego stopnia, że w Czelabińsku, Jekaterynburgu, Tiumeniu, Kurganie, Orenburgu i Magnitogorsku pękały szyby w oknach oraz włączały się alarmy samochodowe.

Naukowcy nie mają wątpliwości, że był to meteoroid. Kosmiczna skała o wadze 10 ton przemieszczająca się z olbrzymią prędkością 110 tysięcy kilometrów na godzinę podczas eksplozji rozpadła się na wiele małych kawałków, które runęły na ziemię.

Wypadające okna i walące się ściany spowodowały zranienie tysiąca osób. Stan niektórych jest ciężki. To największy deszcz meteorytów przynajmniej od 1908 roku, czyli od tzw. "katastrofy tunguskiej".

Największy fragment meteorytu spadł na dach fabryki cynku w Czelabińsku, który na skutek uderzenia runął. Na szczęście nikogo wtedy pod nim nie było. Kolejne fragmenty rozrzucone zostały na obszarze dziesiątek kilometrów. Jeden z nich wpadł do zamarzniętego jeziora w okolicach miejscowości Czebarkuł. Przerębla ma szerokość 8 metrów. Do tej pory, pomimo akcji poszukiwawczej, meteorytu nie udało się odnaleźć.

Trwa poszukiwanie reszty obiektów, które według szacunków mogą mieć kilka metrów szerokości i ważyć kilka ton. Naukowcy wkrótce rozpoczną analizy fragmentów meteorytu i określają jego skład chemiczny, aby dowiedzieć się skąd pochodził i do jakiej grupy tych skał można go zaliczyć.

Sprzedam meteoryt czelabiński, cena 300 000 zł

"Sprzedam meteoryt czelabiński, świeży" - ogłoszenie takiej treści pojawiło się w rosyjskim serwisie Avito.ru. I to mimo że rosyjskie władze apelują do mieszkańców Uralu o niepodchodzenie i niedotykanie fragmentów skalnych, które spadły z kosmosu.

Użytkownik serwisu podpisany imieniem Władimir oferuje do sprzedania coś, co wygląda jak bryła żelaza. Mieszczący się w dłoni fragment ma być odłamkiem meteorytu, który spadł obok Czelabińska w Rosji. Sprzedawca zapewnia, że nie chce za fragment meteorytu wiele. Cena wynosi 1488 rubli, czyli około 150 złotych. Symboliczna kwota - pisze Władimir.

Nie jest to jedyne ogłoszenie, w którym oferowane są fragmenty meteorytu, który spadł na Ural. O ile w tym wypadku cena może nie wydać się wygórowana, o tyle inni ogłoszeniodawcy wietrzą okazję do wysokiego zarobku. W tym samym serwisie wystawiony jest fragment, za który sprzedawca życzy sobie aż 300 tysięcy rubli, czyli około 30 tys. złotych. Meteor sprawił, że również jak grzyby po deszczu pojawiają się ogłoszenia szybkiej i taniej wymiany rozbitych szyb.

Źródła

Przypisy

[1] Czelabińsk znajduje się w strefie czasowej GMT + 6,00, nie ma tam czasu letniego. W Polsce była wtedy godzina 4.26 rano.

 

Karol Kołodziejak


Magma White wraz z wtórcami

Łazik Magma White wraz z twórcami.

Źródło: www.kosmonauta.net

Magma White

Dodano 7 lutego 2013 roku przez Admin

ExoMars to wspólna inicjatywa Europejskiej i – po wycofaniu się NASA – Rosyjskiej Agencji Kosmicznej. Projekt zakłada wysłanie na&Czerwoną Planetę m.in. łazika, który przeprowadzi nie tylko badania powierzchni, ale również wykona odwierty i badania geologiczne. Wprzygotowaniach do misji wykorzystuje się również toruński sprzęt.

Dzięki staraniom stowarzyszenia Mars Society Polska oraz zespołu firmy ABM Space Education jako pojazd służący do testów georadaru został wybrany polski łazik Magma White.

Próby georadaru i łazika Magma White trwały od kwietnia do maja w austriackich jaskiniach masywu Dachstein. Poza sprawdzeniem działania georadaru został również przeprowadzony test sterowania łazikiem za pomocą skafandra kosmicznego Auoda, komend głosowych i specjalnej rękawicy.

Rozpoczęto kolejne, dłuższe próby wykonywane na marokańskiej pustyni. Jako docelowa platforma dla georadaru Wisdom został wybrany łazik Exomars.

Magma White nie poleci na Marsa. Jest używana jako platforma testowa dla sprzętu.

Źródła

Karol Kołodziejak


Meteoryt Krupe - okaz przed pocięciem (fot. E. Szelęg)

Meteoryt Krupe - okaz przed pocięciem

(fot. E. Szelęg; Źródło)

Meteoryt w Krupem?

Dodano 3 lutego 2013 przez Admin

Podczas pobytu na Lubelszczyźnie w 2003 r. (lub wcześniej) w trakcie szukania "fantów militarnych" na polnej drodze niedaleko wsi Krupe Mateusz Szyszka znalazł dwa małe kamyki. 7 lipca 2004 r. przywiózł on swoje różne znaleziska na giełdę minerałów w Sosnowcu w celu ich identyfikacji przez będącego na miejscu prof. Łukasza Karwowskiego. Wśród pokazanych znalezisk był jeden z kamieni znalezionych w Krupe (drugi, mniejszy zaginął). Ważył 9,34 g, a jego rozmiary to 29,5×22×11 mm. Wstępne oględziny nie dawały jednoznacznej odpowiedzi na temat meteorytowej natury kamyka, więc wziął go do pracowni. Okazał się meteorytem.

Jedyny zachowany okaz meteorytu Krupe ma ciemnobrązową, lekko pofałdowaną, zwietrzałą powierzchnię, brak jest śladów obtopienia. Na przekroju wygląda jak typowy chondryt zwyczajny - w ciemnym cieście skalnym widać dużą ilość błyszczących ziarenek żelaza różnej wielkości, chondry są słabo widoczne.

Według stanu na marzec 2011 meteoryt ten nie jest jeszcze sklasyfikowany i nie ma oficjalnej nazwy, tzn. nie został zgłoszony do oficjalnego rejestru meteorytów Meteoritical Bulletin. Pojawiły się pewne wątpliwości dotyczące tego, czy meteoryt pochodzi z Polski, a nie jest np. meteorytem saharyjskim. Jedną z proponowanych metod identyfikacji "prawdziwego" miejsca znalezienia meteorytu, może być badanie występujących w porach i szczelinach meteorytów, mikroskopijnych pyłków roślinnych, których skład i wzajemne proporcje są bardzo specyficzne dla różnych rejonów świata.

Zobacz też...

Ikona (obrazek zewnętrzny) lokalizację w Google Maps

Ikona galerię zdjęć w wiki Meteoritica.pl

Źródło

Ikona (obrazek zewnętrzny) Wiki Meteoritica.pl

 

Karol Kołodziejak